Saturday, November 30, 2013

Kolejna kula Atomium „ochrzczona”…

   Na cześć tegorocznego belgijskiego laureata nagrody Nobla z fizyki, jedna z kul Atomium zostanie nazwana jego imieniem. Francois Englert „otrzyma” najniższą kulę w słynnej konstrukcji. Imieniem innego belgijskiego Noblisty, Ilya Prigogine, w 1973 rano mianowano już inną okrągłą część słynnej budowli. Takie wyróżnienie w Brukseli przyznaje się tylko za największe osiągnięcia i zasługi, bo Atomium przez ostatnie ponad pół wieku stało się prawdziwą ikoną Belgii.    
   Zbudowana na Expo w 1958 roku konstrukcja miała zostać rozebrana tuż po słynnej, międzynarodowej wystawie. Atomium wywołało jednak tak wielki entuzjazm i zachwyt zwiedzających (na jego otwarcie przyjechało 40 mln ludzi, a 8 kobiet przedwcześnie urodziło w jego wnętrzach swoje dzieci (!)), że władze Brukseli zdecydowały zatrzymać konstrukcję. I tu zaczęły się problemy, bo monument przypominający powiększony 165 miliardów razy kryształ żelaza, nie był przygotowany na „długowieczność”. Do dziś ze względów bezpieczeństwa zwiedzać można tylko 6 z 9 kul, które są najbardziej stabilne. Jeśli w ogóle można mówić o stabilności w Atomium. Rzeczniczka słynnej budowli Inge Van Eycken tłumaczy:  Cała konstrukcja jest w ciągłym ruchu, w przeciwnym razie pękłaby, dlatego musimy cały czas konserwować każdy jej zakątek”.    
   Wymiana 6000 metalowych części Atomium w 2006 roku kosztowała kilka milionów euro. Czyszczenie kul o powierzchni 1000m2, między innymi z plam po paliwie samolotów, kosztuje rocznie 72.000 euro.  Wysokie koszty utrzymania Atomium zwracają się jednak bez problemu, bo rocznie ikonę Brukseli zwiedza 600.000 turystów, a władze Brukseli dbają o to, by jej wnętrze było równie atrakcyjne, co sama konstrukcja. Przez najbliższe miesiące w Atomium można obejrzeć wystawę WoW, przedstawiającą najnowsze osiągnięcia i wynalazki świata nauki. To dobra alternatywa dla tych, którzy nie lubią świątecznych jarmarków.



video




Another Atomium’s ball „baptised”…

   Brussels authorities have decided to name the lower part ball of the Atomium after this year Nobel Prize winner from Belgium. Psychician, Francois Englert will in fact be the second Belgian Nobel laureate to give his name to Atomium’s ball. The first one was dedicated to the 1973 Nobel winner in medicine, Ilya Prigogine. To have Atomium ball named after you is one of the biggest award in Belgium, as the famous construction has become the world-wide known symbol of the country.
   Built for Expo 1958 Atomium was supposed to be dismantled after the intentional exhibition. However, the enthusiasm it aroused amongst visitors, over 40 mln people came to see it in 1958, and 8 babies were born inside the Atomium this year only, that Brussels authorities decided to keep it. And here is where the problems started. The monument, which resembles a unit cell of an iron crystal, magnified 165 billion times, was not prepared for “longevity” tough.  Even nowadays only 6 out of 9 of its balls are accessible to the public, as they are the most “stable” ones…If one can use the word “stable” at all when talking about the Atomium. Spokesperson of the monument, Inge Van Eycken explains: “The whole construction is moving all the time, if it didn’t move it would break. But that is way we have to all the time work on it, check and restore every single corner”. 
   In 2006, ahead of Atomium's 50 years anniversary in 2008, a multimillion restoration was undertaken, involving replacing some 6000 metal plates of the monument. Its cleaning  now costs yearly some 72.000 euro.  But the high costs are easily compensated, as the iconic building is visited by over 600.000 tourists every year.  And Brussels authorities make sure that the interiors of the Atomium are as interesting as the construction itself. That’s why for next months visitors can watch the WoW exhibition there, showing  recent achievements and innovations of the world of science.  For all of those who are not a big fan of Christmas markets, Atomium can be a nice alternative in Brussels. 


Friday, November 22, 2013

Belgowie zachwyceni "Krzykiem" na ulicach...

   Paradę dzieł sztuki z początku XX wieku otwiera Elipsa Magritt’a. Kukła zrobiona na podobieństwo słynnego dzieła belgijskiego artysty jest równie surrealistyczna, co jej pierwowzór. „Pomysł jest taki , by te postaci zazwyczaj oglądane na obrazach, teraz same wyszły na ulice i pooglądały sobie ludzi i świat” tłumaczy mi Corrine Petitpierre. Za muzy Corrine i jej koledze, francuskiemu artyście, Ivo Cledat’owi posłużyły obrazy najsłynniejszych malarzy początku XX wieku:  „Ubu” Marx'a Ernest'a, „”Maski” Giorgio de Chirico, czy „Dama z kotem”  Fernand'a Leger'a, no i oczywiście słynny „Krzyk” Edvarda Muncha.  „Współczesna Parada” (Parade Moderne) najwięcej entuzjazmu wywołuje u najmłodszych Belgów. I chyba nie ma w tym nic dziwnego, bo w kraju Magritt’a surrealizm wysysa się z mlekiem matki.. Zrobione na podobieństwo dzieł sztuki kukły odwiedziły już kilka belgijskich miast i sądząc po zainteresowaniu, jakie wzbudzają, wkrótce zawitają pewnie do kolejnych zakątków, od lat zakochanej w surrealizmie Belgii...







video



Belgians are fascinated by "the Scream" on the streets... 

   „Parade Modern” in Leuven is led by Magritt’s „Ellipse”. The doll which resembles the famous art piece is as surrealistic as its prototype. “The idea is to take the main heroes and objects of the famous paintings, out for a walk on the streets, so that this time it is them who can watch people and the world around them”, explains the author of the Parade, Corrine Petitpierre. Together with another French artists, Ivo Cledat she created special effigies reflecting the most famous paintings from the beginning of the 20th century, such as “Ubu” by Marx Ernest, “Masques” by Giorgio de Chirico, “La Femme au chat” by Fernand Leger, and of course the famous “Scream” by Edvard Munch. “Parade Modern” is most warmly and enthusiastically welcomed by the youngest Belgians. And there is nothing surprising in it, as in the country of Magritte children are born with the love for surrealism. Looking like art pieces dolls have already visited a few Belgian towns and judging by the interest and enthusiasm they arouse, The Modern Parade will probably take place in many other Belgian towns soon.

Thursday, November 21, 2013

Eurodeputowani chcą więcej spódnic...


   Zdecydowana większość eurodeputowanych opowiedziała się w tym tygodniu za obowiązkowym parytetem w radach nadzorczych spółek giełdowych. Unijne przepisy przyjęte przez Europarlament mają zobowiązać firmy notowane na giełdzie (zatrudniające powyżej 250 osób, o dochodach pow. 50 mln euro) by do 2020 roku wprowadziły do swoich zarządów przynajmniej 40% kobiet. Za brak parytetu przedsiębiorstwom będą grozić grzywny. Unijne władze zdecydowały się na taki krok, po tym, gdy ich zachęty i nawoływania przedsiębiorców do dobrowolnej promocji kobiet nie przyniosły rezultatu. 
   I choć decyzja podjęta przez eurodeputowanych wydaje się słuszna, wśród unijnych absolwentów szkół wyższych przeważają kobiety, to unijna dyrektywa może doprowadzić do powstawania tzw. złotych spódnic. Termin wymyślono dla zjawiska, które już występuje na północy Europy, gdzie  kobietom z obawy przed karami wynikającymi z obowiązkowego parytetu w biznesie, daje się po kilka a czasem nawet kilkanaście stanowisk.  Szefowa w „złotej spódnicy” w rzeczywistości  nie odgrywa większej roli w codziennym prowadzeniu przedsiębiorstwa, właśnie z powodu nadmiaru obowiązków i foteli, w których zasiada.
   Pozostawienie nominacji i promocji kobiet mężczyznom, jak wskazuje doświadczenie ostatnich lat, gdy firmy pozostawały głuche na unijne prośby o dawanie szans paniom, nie jest jednak również dobrym rozwiązaniem. Według ostatniego raportu Komisji Europejskiej kobiety wciąż stanowią średnio jedynie 16,6 proc. członków zarządów największych spółek notowanych na giełdzie w 27 krajach Unii Europejskiej (pod uwagę nie brano Chorwacji). I choć  w części państw zaczęto stawiać na kobiety (Słowacja, Węgry, Bułgaria) to w innych, w tym w Polsce o paniach ostatnio znów się zapomina. Z wynikiem 10,3% Polska zajmuje 20 miejsce (na 27) pod względem liczby kobiet w zarządach spółek. Groźba grzywny spowodowana unijnymi przepisami może doprowadzić do innej przesady, polegającej na tym, że polskie szefowe będą wkrótce nosiły najcięższe w Unii, złote spódnice. A wystarczyłoby po prostu zmienić mentalność…








                                                                                                      źródło: Komisja Europejska, 2013



European Parliament wants more skirts...

    Members of the European Parliament (MEPs) called for member states to ensure that listed companies take effective and binding measures to guarantee equal access for both women and men to non-executive positions on boards so as to ensure that by 2020, at least 40% of non-executive directors’ positions are held by women. Public companies would have to reach the target already by 2018. MEPs propose that companies which fail to introduce such procedures should face penalties. The EU authorities decided to make new rules binding after it turned out that, despite constant appeals and encouragement from Brussels, companies were not fulfilling the quotas on voluntary basis. 
   But, despite the fact that decision made by MEPs seems to be the right one, there are more graduate girls than boys in Europe, the EU rules may create so called “golden skirts” phenomenon. This is already a case in Northern part of Europe, where in order to avoid punishment, women accumulate positions and directorships in companies. As a result of that women bosses are either overworked or on the contrary, due to many occupations they finally don’t have time to play a deciding role in any of the boards where they actually sit. 
   However, experience shows, that leaving the decision of appointing women, to men doesn’t work neither. According to the recent study by the European Commission, in 2013, only 17.6% of non-executive board members of the EU's largest companies were women. And whilst in some countries female bosses started to be more appreciated (Slovakia, Hungary, Bulgaria) in the others, including Poland they seemed to be forgotten again. With the result of 10,3% Poland takes 20th place (out of 27) when it comes to number of women on big companies boards. The fear of punishment however may bring us from one extreme to another, with the golden skirts of Polish female bosses soon becoming more heavier than any other ones so far.. And in order to prevent it, it could be enough to just change a nit the mentality… 


Monday, November 18, 2013

Polscy naukowcy docenieni w Brukseli, lekceważeni w Polsce...

   "Mówiące ręce" dla niemych, "latarki dla niewidomych" czy aparat do leczenia chrapania i zaburzeń oddechu, to tylko niektóre z wynalazków, jakimi polscy naukowcy chwalili się na 62 Targach Wynalazczości w Brukseli. Z aż 93 wynalazkami i odkryciami, Polacy całkowicie zdominowali  „Innova 2013” i zachwycili zwiedzających pod wieloma względami. 
   Najmłodsi polscy wynalazcy nie ukończyli jeszcze nawet szkoły średniej. To właśnie po szkole Tomasz Kropiwnicki i Sławomir  Kozok z Zespołu Szkół nr 6 z Jastrzębia Zdroju stworzyli urządzenie, które, za pomocą odpowiednich sygnałów dźwiękowych, informuje osobę niewidomą o przeszkodzie, a częstotliwość sygnałów określa odległość od przeszkody. Mówiąca rękawica innego ucznia, Petrosa Psyllosa z Zespołu Szkół Elektrycznych w Białymstoku, pomaga natomiast osobom niemym w komunikacji, bo wpisane do urządzenia słowa i zdania rękawica „wypowiada” za człowieka.
   Grand Prix 62 Targów w Brukseli trafiło w ręce ich trochę starszych kolegów, z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Polskich naukowców nagrodzono za interaktywny system umożliwiający łączenie obrazów do tej pory otrzymywanych w czasie dwóch oddzielnych badań: tomografem i rezonansem magnetycznym.  „Za pomocą tego systemu będzie można jednoczesnie zbadać właśności tkanek miękkich i struktur kostnych i na tej podstawie zaplanowac całą operacje chirurgiczną” tłumaczy mi Michał Chlebiej z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Polscy wynalazcy na targach w Brukseli poza Grand Prix zdobyli jeszcze 19 złotych medali i wiele wyróżnień. „Macie w Polsce naprawdę dobre pomysły” mówi mi Andre Rozeel, jeden z jurorów. 

   Z taką tezą zgadza się rzecznik Komisji Europejskiej ds. Innowacyjności i Badań Naukowych. Michael Jennings, choć szybko dodaje: „Polska nie wspiera jednak wystarczająco swoich naukowców. Brakuje wsparcia finansowego na badania, zarówno ze środków publicznych jak i prywatnych. Tymczasem polskie wynalazki powinny być opatentowane i wprowadzane na rynek przez polskich przedsiębiorców, by to Polska czerpała z nich zyski”. W unijnych statystykach Polska zajmuje  jedno z ostatnich miejsc pod względem nakładów na badania i rozwój. Gorzej swoich naukowców traktują tylko Bułgaria, Rumunia i Łotwa. W Uni Europejskiej  na ten cel wydaje się średnio 2,8 proc. PKB, w Polsce jest to niecały 1 proc. Władze w Warszawie obiecały Brukseli, ze do 2020 roku zwiększą te wydatki do 1,7% PKB. Wciąż będzie to jednak dużo poniżej unijnej średniej, która w tym czasie również ma wzrosnąć do ponad 3% PKB. „Polska gospodarka nie ma jeszcze takiego potencjału, takiego kapitału, który mógłby natychmiast wykorzystać wszystko, co jest do wykorzystania” tłumaczy Krzysztof Turowski z Wydziału Promocji i Handlu Ambasady RP w Brukseli. 
   Dlatego polscy naukowcy na międzynarodowych targach właśnie szukają pomocy i zainteresowania zagranicznych przedsiębiorstw, które nie będą się obawiać ryzyka, zainwestuja i wprowadzą ich wynalazki na rynki. „W tej chwili projekt jest na etapie komercjalizacji i chcemy go sprzedać jako wynalazek albo dokończyć posiadając finansowanie”, mówi Adam Witek z Okręgowego Przedsiębiorstwa Geodezyjno-Kartograficznego „OPEGIEKA”, w którym powstały tzw. „mówiące mapy”, czyli system GIS wspomagający poruszanie się niewidomych w terenie miejskim przy zastosowaniu mobilnej aplikacji systemu Android.  Witek przyznaje, że w Polsce praktycznie co dzień odbiera telefony od potencjalnych klientów, którzy chcieliby skorzystać z  wynalazku. „Mówiące mapy” sfinansowane i wprowadzone na rynek najprawdopodobniej przez zagraniczne firmy  wkrótce mogą zatem przynieść olbrzymie zyski zagranicznym inwestorom. Szkoda, że w potencjał Polaków tak trudno uwierzyć polskim władzom i polskim przedsiębiorcom…



                                                                    Laureat Grand Prix Innova 2013
                                                                       Zwycięski wynalazek:

"Interaktywny system fuzji morfologicznej struktur jako narzędzie planowania, szkolenia i dokumentowania operacji z wykorzystaniem intermodalnych obrazów 3D"




                                   EU Members Innovation Performance, source: European Commission, 2013



video



Polish scientists appreciated in Brussels, ignored in Poland...


   „Talking hands” for the mute, torches for the blind, or a new medical equipment to cure snoring and other breathing problems, these are just a few examples of many innovations and gadgets shown by Polish scientists at 62nd International Innovation Exposition in Brussels. With some 93 innovative objects, systems and technologies, Poles dominated the Innova 2013 in Brussels completely and impressed the jury for many other reasons too. The youngest Polish innovators haven’t even finished school yet. Tomasz Kropiwnicki and Sławomir Kozok from Jastrzębie Zdrój has created a machine that uses acustic signals to inform a blind person about obstacles on his way, whilst the frequency of the signalization indicates the distance from it. A “talking glove”, created by another pupil, Petros Psyllos from Białystok helps mute people to communicate, as the words and sentences written on its mini keyboard are then spoken out by the glove.
   Grand Prix of Innova 2013 has been granted to Polish students from University of Mikołaj Kopernik in Toruń and University Warmińsko-Mazurski. The winners have created an interactive system which provides pictures, so far received from two different machines: tomograph and resonance. “Thanks to these system we can examine at the same time tissues and osseous structures and based on such a picture plan our chirurgical operation in details" , explains Michał Chlebiej from University of Mikołaj Kopernik in Toruń. Polish innovators were altogether granted 19 gold medals. “You have really good ideas in Poland” tells me Andre Rozeel, a jury of this year Innova 2013 competition.
   Spokesperson of the European Commission, responsible for Innovation, Michael Jennings has also heard about high potential and talent of Polish scientists but he also knows that these  values are not well enough appreciated in the scientists country of origin: “Poland doesn’t support enough its scientists. There is not enough public and private investment in science. Polish innovations should be developed and commercialized by Polish business to bring benefits to Polish economy” explains Jennings. Acccording to the EU’s statistics Poland is lagging behind other countries when it comes to expenses for innovation and research. Scientists can count on less support than in Poland, only in 3 other EU states: Bulgaria, Romania and Latvia. Whilst some 2,8% of GDP on average  is spent in the EU on innovation and research, in Poland it is only 1% of GDP. Polish authorities promised “Brussels” to increase their score to1,7% by 2020. But at the same time, EU also wants to increase its expenditure on science to 3% , which means that even with a little improvement, Poland will not stop lagging behind… “Polish economy doesn’t still have enough potential, nor capital that could enable us to benefit from everything which is there to take advantage from”, admits Krzysztof Turowski from Polish Embassy’s Promotion and Trade Department in Brussels. And this is the very reason why Polish scientists show their innovations at international expos, looking for recognition and support from foreign entrepreneurs, who will happily help them to commercialise their gadgets and innovatory technologies. “Our project is in commercialization stage. We want to sell it as innovation or introduce to the market once finding financing” explains Adam Witek from”OPEGIEKA”, who created so called “talking maps”,  GIS system that helps blind people to move in an urban area, using mobile application for Adroid. Witek says that he receives calls from potential customers every day. Hence, it is more than likely that “talking maps” will soon bring big profits to the investor who will decide to finance its commercialization. Taking into consideration the attitude of Polish public and private sector towards research and innovations in Poland, it will most likely be a foreign company who will benefit from Polish great ideas